wtorek, 26 lutego 2013


Nie rób drugiemu...



Wiem, wiem... Powinienem wziąć się za rozdział magisterki ale jakoś nie mam ni nastroju, ni weny, ale wziąć zaraz się muszę. Zanim jednak to nastąpi podzielę się kolejnymi spostrzeżeniami odnośnie kobiet i ich pokrętnej logiki, a wręcz rażącego jej braku.

Podczas rozmowy z pewną sympatyczną I. naszła mnie znowu jakże nie błyskotliwa myśl na temat kobiet i relacji między mężczyznami. Każda kobieta spotkała na swojej drodze chama, pospolitego debila czy skurwiela, który albo proponuje pójście do niego albo 200 złotych za loda, lub w najlepszym wypadku ma na nią szczerze wyjebane. Oczywiście podobnie jest z mężczyznami i zołzami. W tym wypadku jest pewien jeden istotny szczegół różniący obie konotacje męsko-damskie oraz damsko-męskie.

"To nie świat dał mi imię Bezlitosny" - śpiewa Borysewicz w linku poniżej podobnie ma się rzecz z mężczyznami i ich związkami. Kobiety zazwyczaj w swojej podłości są w stanie przekraczać wszelkie granice ogólnie przyjętych metod życia społecznego może nie będę wnikał w szczegół wystarczy przeczytać ów artykuł: http://urodaizdrowie.pl/dlaczego-zdradzamy 

Oczywiście zgodnie z nim faceci zdradzają częściej ma to zapewne związek z potrzebą ryzyka, adrenaliny , instynktu drapieżnego zdobywcy, natury wpisanej w osobowość mężczyzny.. Wynika z tego artykułu też jedna bardzo ważna zależność poglądowo przedstawiana zdaniem "Jak facet zdradza jest chujem, jak kobieta... no cóż widocznie czegoś jej brakowało" Mówię to tym trochę tak na marginesie ale sednem tego posta jest to kto tworzy takich fajfusów, którzy kiedyś był uczuciowym, dobrym, rozsądnym inteligentnym( no inteligencja raczej od tak nie ulatuje), przystojnym staje się skurwielem korzystającym z okazji.
Odpowiedź jest prosta.. same kobiety swoim wyrachowaniem, używając słów niszczą pewne wartości w mężczyźnie Oczywiście zawsze są faceci chujowaci od urodzenia, no ale..No właśnie jest pewne, są też mężczyźni którzy poprzez swoje doświadczenia wyłączają odczucia i stają się szowinistycznymi bestiami, bałamucąc kobiety, tworzą kolejną wirówkę nonsensu. Pytanie kto to zaczął. Czego by nie można powiedzieć o facetach zawsze starają się rozwiązać sytuacje z kobietą ugodowo bez scysji i wzajemnych animozji. Mowa tu o związkach z wyłączeniem rozwodu, bo to już inna bajka. Kobiety natomiast starają się wszelkimi sposobami niszczyć pewność siebie mężczyzny, nie przebierając słowa zranić, zgnieść, zbesztać. Można by pisać o tym wiele, natomiast konkluzja jest jedna. Nie wierze w przeznaczenie, jestem realistą, ateistą, ale powiem jedno... karma zawsze wraca... więc nie rób drugiemu...

http://www.youtube.com/watch?v=OauL4VWi0sU

I wiem kurwa, że lakoniczne w końcu zaraz będę magisterkę pisał...



1 komentarz:

  1. no nie wiem, ja myślę że to nie płeć ma tutaj znaczenie. są pewne wzorce kulturowe, które określają jak funkcjonują kobiety i mężczyźni, ale to teorie. W praktyce głównym czynnikiem jest osobowość danej osoby, nie jej płeć. ludzie się ranią, to nic nowego. ja jestem zdania, że najważniejsza jest uczciwość i szczerość, dopóki to jest priorytetem na wiele można sobie pozwolić.

    OdpowiedzUsuń